Inne strony warte obejrzenia:
deweloper Wrocław
Socjaldemokracja Polska raczej nie należy do czołowych partii politycznych w Polsce, mimo to stara się na wszelkie sposoby podkreślać swoją pozycję także poprzez udział w wyborach prezydenckich. Oczywiście nie jest tak, że SDPL nie posiada znanych twarzy i nie istnieje w mediach. Marek Borowski lub Tomasz Nałęcz to bardzo znani politycy, którzy na trwałe weszli do zbiorowej świadomości i którzy dla wielu są autorytetami. Jednak Socjaldemokracja Polska wcale nie zamierza wystawiać ich jako kandydatów na prezydentów, tylko myśli o udzieleniu poparcia jednemu kandydatowi reprezentującemu środowiska lewicowe, co zostało zresztą ustalone już w połowie kwietnia i ogłoszone przez przewodniczącego Wojciecha Filemonowicza. Wydawać by się mogło, że Grzegorz Napieralski z ochotą skorzysta z takiej możliwości, świadczącej zresztą tyleż o dobrej woli Socjaldemokracji Polskiej, co i o umiejętności perspektywicznego myślenia o swoich intresach. Kandydat SLD nie pojawił się jednak na spotkaniu Zarządu Krajowego Socjaldemokracji Polskiej. Musiało to zdziwić polityków SDPL, którzy gotowi byli go poprzeć, a jedynym ich warunkiem było spotkanie i dyskusja nad wzajemnym umocnieniem na scenie politycznej. Pozostało im niezadowolenie, że nie przyszedł i nie dał im szansy na bliższe poznanie się i nie odpowiedział na ich pytania. Co prawda obecni byli inni politycy z SLD, ale to nie ich chciał widzieć Zarząd Krajowy SDPL. Co w takiej sytuacji mogli zrobić pełni dobrej woli aczkolwiek pozostający z pewnym poczuciem odrzucenia politycy? Nadal wykazują wolę współpracy i nadal nie myślą o wystawieniu własnego kandydata.
Czy jednak to deklarowane poparcie dla kandydata SLD zmieni jego sytuację na tyle, że będzie miał szanse w wyborach prezydenckich? Elektorat ugrupowania nie jest nadzwyczaj liczny. Czy takiego kandydata spodziewała się SDPL? Jeśli postanowiła pójść za ciosem i popierać tego, kogo wybiorą w SLD to trudno, by teraz się wycofywała. Zresztą nie jest to najprawdopodobniej wyraz politycznej szlachetności tylko chłodnej kalkulacji, z której wynika, że tylko w połączeniu z większą partią mogą w perspektywie zaistnieć na poważnie na polskie scenie politycznej. Jest to więc najprawdopodobniej efekt politycznego układu, który dość łatwo rozgryźć: my dziś poprzemy waszego kandydata na prezydenta, wy jutro utworzycie z nami koalicję przed wyborami parlamentarnymi.
Copyright © 2007, Warto również odwiedzić: