Inne strony warte obejrzenia:
Grawerki czyli plotery laserowe to maszyny stosowane w poligrafii.
W marcu część prominentnych polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej (w tym postać ówczesnego marszałka Sejmu: Marka Borowskiego), utworzyło nową partię, SDPL. Gabinet kierowany był przez Leszka Millera aż do jego dymisji drugiego maja 2004, tuż po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej. Nowy rząd został utworzony z Markiem Belką jako premierem. Po dwóch początkowych nieudanych próbach, w końcu zdobył parlamentarne poparcie. Stan ten utrzymał się aż do wyborów parlamentarnych na koniec roku 2005. Kilku nowych ministrów było postrzeganych jako bezstronni eksperci, a rząd uznano za wyraźną poprawę po poprzednim. Nie przeniosło się to całkowicie na wzrost poparcia wyborców dla SLD, nawet pomimo poprawy koniunktury gospodarczej w roku 2005. SLD odnotowało spadek poparcia o trzy czwarte w kolejnych wyborach, zdobywając jedynie jedenaście procent. Koniec roku stał się czasem, gdy polityka w Polsce obróciła się niemal o sto osiemdziesiąt stopni. Jesienią 2005 roku Polacy głosowali zarówno w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Sonda parlamentarna we wrześniu wskazywała na koalicję dwóch partii centroprawicowych - Prawa i Sprawiedliwości (Prawo i Sprawiedliwość, PiS) oraz Platformy Obywatelskiej (Platforma Obywatelska, PO). PiS w końcu uzyskał dwadzieścia siedem procent głosów i stał się największą partią w Sejmie, wyprzedzając tym samym PO, które uzyskało dwadzieścia cztery procent głosów poparcia. Wychodząca partia rządzącej, lewicowy Sojusz Lewicy Demokratycznej (Sojusz Lewicy Demokratycznej, SLD), osiągnęła zaledwie jedenaście procent. Wybory prezydenckie w październiku odbyły się wg podobnego schematu. Wcześniejszy faworyt, Donald Tusk, lider PO, wbrew badaniom opinii publicznej, zapowiedziom, oraz innym licznym badaniom planowanego poparcia, został pobity ilością głosów pięćdziesiąt cztery do czterdzieści sześć procent w drugiej rundzie przez kandydata PiS, Lecha Kaczyńskiego (jeden z braci bliźniaków, założycieli partii). Oba wybory zostały skrytykowane za słaby udział Polaków w wyborach - tylko pięćdziesiąt jeden procent w drugiej i decydującej turze wyborów prezydenckich, a nieco ponad czterdzieści procent w wyborach parlamentarnych. Niskiej frekwencja jest popularnie uznawana za decydującą kwestię w końcowym efekcie wyborów i jest źródłem licznego rozczarowania polityków.
Copyright © 2007, Warto również odwiedzić: