Inne strony warte obejrzenia:
Marek Falenta
Przyjęło się, że polityka jest światem typowo męskim, jednak stopniowo zaczyna się to zmieniać. Na całym świecie kobiety pełnią najwyższe państwowe funkcje, w Polsce jeszcze nie doszło do tego, by kobieta została prezydentem, premierem była wprawdzie Hanna Suchocka, ale żadna kobieta nie powtórzyła jej sukcesu. Mimo to można powoli mieć nieśmiałą nadzieję, głos kobiet w polityce zaczyna się liczyć. Niestety ciągle jeszcze polskie posłanki opisywane są w gazetach raczej ze względu na swoja atrakcyjność lub jej brak niż ze względu na głoszone poglądy polityczne. Niestety w polskiej świadomości publicznej kobiety w polityce nie są jeszcze zanadto cenione. Świadczą o tym chociażby dane statystyczne – w polskim Sejmie mamy zaledwie 20% kobiet, natomiast, jeśli chodzi o Senat, to liczba pań stanowi zaledwie 8% ogólnej liczby senatorów. Są to naprawdę niewielkie liczby, które najlepiej obrazują jednak fakt, że polska polityka jest nadal zdominowana przez płeć męską. Trzeba uczciwie przyznać, że kobiety w mniejszym stopniu zainteresowane są polityką, zwykle jest znacznie mniej kobiet kandydujących do samorządu lokalnego, do sejmu, senatu, itd. nic dziwnego zatem, że ostatecznie liczba kobiet w polityce jest zdecydowanie niższa niż liczna mężczyzn. Do tego dochodzi niestety jeszcze fakt, że w konserwatywnej Polsce kobiety nie cieszą się jeszcze aż takim zaufaniem społecznym jak mężczyźni. Wpływ ma na to paradoksalnie także postawa samych kobiet uprawiających politykę, które często podkreślają, że głównym przeznaczeniem kobiety jest rola żony i matki. Wracając do statystyk, warto nadmienić, że wykształcenie posłanek jest lepsze niż wykształcenie polskich posłów. Więcej pań może się pochwalić wykształceniem wyższym czy nawet doktoranckim lub posiadaniem tytułu profesora. Jednak w przypadku pań w Sejmie i Senacie okazuje się, że nawet najlepsze wykształcenie formalne nie zawsze jest w stanie przełożyć się na mocna pozycje polityczną. Oczywiście są takie nazwiska kobiet – polityków, które znane są powszechnie. Chodzi tu na przykład o Hannę Gromkiewicz – Waltz, Julię Piterę czy też Jadwigę Staniszkis lub Nelly Rokitę. Być może zatem więcej polskich kobiet zainteresuje się polityką i pomyśli o kandydowaniu choćby w najbliższych wyborach samorządowych, na pewno byłoby to wielkim krokiem do przodu, gdyby panie wykazały po prostu większą inicjatywę w kwestiach spraw politycznych.
Copyright © 2007, Warto również odwiedzić: